Werset w centrum uwagi
List do Tytusa 1:6 – znaczenie i zastosowanie
Poznaj znaczenie tego wersetu w kontekście tego, z czym się mierzysz, i dowiedz się, jak zastosować go w życiu
Przekład: Biblia BibleGuided — Polski
jeśli ktoś jest nienaganny, mąż jednej żony, mający wierzące dzieci, nieoskarżane o rozpustę lub brak karności.
List do Tytusa 1:6
Werset w kontekście
Zrozumienie sąsiednich wersetów pomaga uniknąć błędnej interpretacji:
6 jeśli ktoś jest nienaganny, mąż jednej żony, mający wierzące dzieci, nieoskarżane o rozpustę lub brak karności.
8 lecz gościnnym, kochającym dobro, rozsądnym, sprawiedliwym, pobożnym, powściągliwym,
Odkrywaj studia biblijne z przewodnikiem
Uporządkowane sesje z notatkami, pytaniami i wskazówkami doradcy
Błogosławieństwa (krótkie studium na 5 dni)
Krótkie studium o błogosławieństwach Jezusa i życiu zgodnym z zasadami Królestwa Bożego.
Podgląd sesji 1:
Pokorni i pogrążeni w smutku
6 min
Psalmy pocieszenia (krótkie studium na 5 dni)
Krótkie, wyciszające sesje oparte na Psalmach.
Podgląd sesji 1:
Troska Pasterza
5 min
Utwórz bezpłatne konto, aby zapisywać notatki, śledzić postępy i odblokować wszystkie sesje
Utwórz bezpłatne kontoKomentarz Bible Guided
Apostoł daje tutaj Tytusowi wskazówki dotyczące ustanawiania przełożonych: wyjaśnia, kogo ma ustanawiać, a kogo nie. Najpierw wymienia kwalifikacje i cnoty osób, które mogą zostać powołane. Niektóre dotyczą ich życia i postępowania, inne zaś nauczania. Wersety 6, 7 i 8 mówią o życiu i postępowaniu, a werset 9 — o nauce.
Pierwszy wymóg jest ogólny: jeśli ktoś jest nienaganny. Nie oznacza to, że jest całkowicie wolny od wszelkich uchybień, bo nikt taki nie jest. Pismo Święte mówi, że nikt nie żyje bez grzechu. Nie chodzi też o to, że nigdy nie został o nic oskarżony, bo oskarżano także Chrystusa i Jego apostołów, choć na to nie zasłużyli. W Chrystusie nie było niczego, co można by Mu zarzucić, a oskarżenia przeciwko apostołom były fałszywe. Chodzi o to, by człowiek nie miał złej opinii, lecz cieszył się dobrą sławą także wśród tych, którzy są spoza Kościoła. Nie może dopuszczać się jawnych ani haniebnych grzechów, które przynosiłyby ujmę temu świętemu urzędowi.
Paweł mówi następnie bardziej szczegółowo o życiu rodzinnym: mężczyzna ma być moralnie czysty i wierny przysiędze małżeńskiej, ma być mężem jednej żony. Kościół rzymski naucza, że duchowny nie może mieć żony, ale od początku tak nie było. Małżeństwo jest darem Boga i żadne powołanie nikogo od niego nie wyklucza (Pierwszy List do Koryntian 9:5). Paweł mówi, że zakaz zawierania małżeństw jest jedną z fałszywych nauk antychrześcijańskiego Kościoła (Pierwszy List do Tymoteusza 4:3). Nie znaczy to, że duchowni muszą być żonaci. Chodzi o to, że jeśli są żonaci, nie mogą mieć jednocześnie więcej niż jednej żony. Nie mogą być bigamistami ani rozwodzić się z jedną żoną i poślubiać innej z błahych powodów, jak czynili niektórzy Żydzi. Poligamia jest haniebna u każdego, podobnie jak utrzymywanie konkubiny czy kochanki, gdy ma się żonę. Kto obejmuje tak święty urząd, musi trzymać się z dala od takich grzechów i wszelkich zachowań rozwiązłych.
Jeśli chodzi o dzieci, mają być wierzące, posłuszne i dobrze wychowane, ugruntowane w wierze chrześcijańskiej i żyjące zgodnie z nią na tyle, na ile wierni rodzice mogą je prowadzić. Pobożne dzieci, których postępowanie odpowiada wyznawanej wierze, dobrze świadczą o duchownych. Nie powinno się ich oskarżać o rozwiązłe życie ani buntowniczość, a przynajmniej nie powinno być ku temu uzasadnionych powodów. Nawet niewinni ludzie mogą być fałszywie oskarżani, dlatego trzeba zadbać o to, by takim zarzutom nie dawała podstaw rzeczywistość. Wierne, posłuszne i zdyscyplinowane dzieci dobrze świadczą o tym, że rodzic wiernie i troskliwie je wychowywał. Jeśli ktoś okazał się wierny w swoim domu, można mu powierzyć większe zadanie kierowania Kościołem Bożym.
Uzasadnienie tego wymogu wiąże się z charakterem urzędu: biskup, czyli nadzorca, ma być nienaganny jako szafarz Boga (List do Tytusa 1:7). Mężczyźni, których wcześniej nazwano starszymi, są tutaj nazwani biskupami, a w tym miejscu oba określenia odnoszą się do tego samego urzędu. W tamtym czasie nie było nad nimi innych, wyżej postawionych urzędników pełniących stały urząd. Praca Tytusa na Krecie miała charakter tymczasowy i przebywał tam krótko. Po ustanowieniu starszych i uporządkowaniu spraw pozostawił ich, by kierowali wspólnotą. Pismo Święte nie wspomina o żadnym jego następcy na Krecie. Tym starszym, czyli biskupom, powierzono pełną troskę o karmienie, kierowanie i doglądanie Kościoła. Mieli wszelką władzę potrzebną do prowadzenia wśród wierzących życia religijnego i służby, a także do przekazywania ich kolejnym pokoleniom.
Skoro byli nadzorcami trzody i przykładami dla wierzących, a jako szafarze Boga mieli troszczyć się o Jego dom, ich charakter powinien być bez zarzutu. Jak religia mogłaby się rozwijać, gdyby ich życie przynosiło ujmę? Jak ich praca nie miałaby napotykać przeszkód, a dusze doznawać szkody, jeśli ich postępowanie budziłoby zgorszenie? Oto wymagania związane z ich urzędem i uzasadnienie tych wymagań.
Następnie wymienione są cechy bardziej osobiste. Negatywnie ujęty wymóg mówi, że starszy lub biskup nie może być samowolny. Obejmuje to wiele wad: dumę z własnych poglądów, przecenianie swoich umiejętności, nieustanne ufanie własnemu osądowi, stawianie siebie ponad innymi, zabieganie o własną korzyść, poleganie na sobie, dogadzanie sobie oraz upór, szorstkość i trwanie przy swoim. Duchowny zasługuje na wielki szacunek, gdy nie postępuje w ten sposób. Powinien być gotów szukać rady, ustępować tam, gdzie może, i dostosowywać się do innych, aby pozyskać niektórych dla Chrystusa.
Nie może też być porywczy. Nie powinien łatwo wpadać w gniew ani reagować wybuchowo. Jakże nieodpowiednie do kierowania Kościołem są osoby, które nie potrafią panować nad sobą ani nad własnymi nieujarzmionymi namiętnościami! Duchowny powinien być łagodny, pokorny i cierpliwy wobec wszystkich.
Nie może nadużywać wina. Nie ma większej hańby dla duchownego niż miłość do wina i nadmierna swoboda w jego piciu, aż wino zaczyna nad nim panować. Umiarkowane i właściwe korzystanie z wina, podobnie jak z innych dobrych darów Boga, nie jest grzechem. Paweł polecił Tymoteuszowi pić trochę wina ze względu na żołądek i częste dolegliwości (Pierwszy List do Tymoteusza 5:23). Jednak nadmierne picie jest haniebne dla każdego, a szczególnie dla duchownego. Wino może przytępiać umysł i poniżać człowieka. Dobrze pasuje tu przestroga Pawła: nie upijajcie się winem, bo prowadzi to do rozwiązłości, lecz napełniajcie się Duchem (List do Efezjan 5:18). W tej kwestii łatwo przekroczyć granicę, dlatego trzeba unikać nawet zbliżania się do niej.
Duchowny nie może też być gwałtowny ani skłonny do kłótni. Nie może w gniewie uderzać innych ani traktować ich okrutnie, mściwie czy niepotrzebnie szorstko. Nie może również zabiegać o nieuczciwy zysk (Pierwszy List do Tymoteusza 3:3). Nie znaczy to, że ma odmawiać sprawiedliwego wynagrodzenia za swoją pracę. Chodzi o to, że pieniądze nie mogą być jego głównym celem ani powodem, dla którego podejmuje służbę lub ją pełni. Nic nie przystoi duchownemu mniej niż nadmierne skupienie na tym świecie, skoro powinien kierować swój wzrok i wzrok innych ku innemu światu. Zysk nazywa się niegodziwym, bo kala duszę każdego, kto zbytnio go kocha lub chciwie za nim goni, jakby miał wartość większą niż ta, która wynika z właściwego i zgodnego z prawem korzystania z niego.
Na tym kończy się negatywny opis cech biskupa. Po drugie, wymienione są również cechy pozytywne: ma on miłować gościnność (List do Tytusa 1:8). Pokazuje to, że nie kieruje nim miłość do pieniędzy i potrafi dobrze korzystać z tego, co posiada. Nie zatrzymuje wszystkiego dla siebie w sposób, który powstrzymywałby go od hojnego dawania. Przyjmuje i gości przybyszów, co sugeruje samo użyte tu słowo.
Był to bardzo ważny obowiązek miłości, zwłaszcza w czasach cierpienia i niebezpieczeństwa. Chrześcijanie często musieli uciekać i tułać się, by szukać schronienia przed prześladowaniami i wrogami. Podróżni również przemieszczali się z miejsca na miejsce, ponieważ nie było wtedy publicznych zajazdów takich jak dziś. Wielu ubogich wierzących mogło nawet nie mieć dość własnych środków, by okazać gościnność. W takich czasach przyjmowanie ich było dobrym uczynkiem, miłym Bogu. Taki duch i takie postępowanie, zgodne z możliwościami i sposobnością, przystoją tym, którzy mają być przykładem dobrych uczynków.
Duchowny ma także miłować ludzi dobrych albo to, co dobre. Powinno to być widoczne zarówno w jego życiu, jak i w jego wyborach. Świadczy o otwartej pobożności, upodobnieniu do Boga i do Pana Jezusa Chrystusa. Powinniśmy czynić dobro wszystkim, a szczególnie tym, którzy należą do rodziny wiary — szlachetnym ludziom na ziemi, w których powinniśmy znajdować upodobanie.
Ma być trzeźwy, czyli roztropny — takie jest znaczenie tego słowa. To niezbędna cnota u duchownego, zarówno w jego pracy, jak i w życiu osobistym. Powinien być mądrym szafarzem, a nie człowiekiem nierozważnym, niemądrym czy pochopnym. Powinien umieć panować nad swoimi namiętnościami i pragnieniami. Ma też postępować uczciwie w życiu codziennym, zachowywać moralną prawość i sprawiedliwość we wszystkich sprawach oraz oddawać każdemu to, co mu się należy. Ma być święty w tym, co dotyczy religii: czcić i wielbić Boga, a swoim życiem ukazywać duchowe i niebiańskie usposobienie. Ma być opanowany. Słowo to wskazuje na siłę: chodzi o człowieka, który panuje nad swoimi pragnieniami i pożądaniami oraz potrafi je powściągać dla dobrych celów, także w sprawach dozwolonych.
Duchownemu szczególnie przystoją trzeźwość, opanowanie, sprawiedliwość i świętość: trzeźwość wobec siebie, sprawiedliwość wobec innych ludzi i świętość przed Bogiem. Apostoł opisał więc życie i postępowanie duchownego, wskazując zarówno to, czego powinien unikać, jak i to, co powinien praktykować.
Jeśli chodzi o nauczanie, jego obowiązkiem jest mocno trzymać się wiernego słowa zgodnie z otrzymaną nauką, pozostawać przy nauce Chrystusa i słowie Jego łaski oraz trwać przy przekazanych mu pouczeniach. Ma się go trzymać zarówno w osobistej wierze i wyznawaniu, jak i w nauczaniu innych.
Warto zwrócić uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze, słowo Boże zawarte w Piśmie Świętym jest prawdziwe i całkowicie godne zaufania. Pochodzi od Tego, który jest Amen, prawdziwym i wiernym świadkiem, a Jego Duch prowadził autorów Pisma. Święci Boży mówili bowiem pod natchnieniem Ducha Świętego. Po drugie, osoby pełniące posługę muszą trzymać się tego wiernego słowa i głosić je zarówno nauczaniem, jak i własnym życiem. Pociechą Pawła było to, że zachował wiarę (Drugi List do Tymoteusza 4:7), a także to, że nie uchylał się od głoszenia całego zamysłu Bożego. Na tym polegała jego wierność (Dzieje Apostolskie 20:27).
Celem jest to, by dzięki zdrowej nauce mógł zarówno zachęcać, jak i odpierać zarzuty tych, którzy występują przeciwko prawdzie. Ma przekonywać innych i prowadzić ich ku prawdziwej wierze, a także korygować tych, którzy się jej sprzeciwiają. Nie mógłby tego robić, gdyby sam był niepewny i niestały, nie trzymał się wiernego słowa i zdrowej nauki, które powinny kształtować jego nauczanie oraz odpowiedzi udzielane przeciwnikom.
Widzimy tu zwięzłe ujęcie głównego zadania duszpasterza: zachęcać tych, którzy chcą poznać i wypełniać swoje obowiązki, oraz przekonywać tych, którzy im zaprzeczają. Jedno i drugie należy czynić na podstawie zdrowej nauki, czyli w sposób jasny i rozsądny, posługując się argumentami i świadectwem Pisma Świętego. Są to prawdziwe słowa prawdy, na których wszyscy mogą i powinni polegać, i które mogą ich umocnić. Tyle o wymaganiach stawianych starszym, których Tytus miał ustanowić.
Apostoł wskazuje następnie, jakich ludzi Tytus powinien odrzucać i unikać: ludzi o zupełnie innym charakterze. Przywołuje ich, by wyjaśnić, dlaczego tak mocno podkreślał, że osoby pełniące posługę muszą spełniać ściśle określone wymagania. Podaje powody związane ze złymi nauczycielami i złymi słuchaczami wśród tamtejszych ludzi.
Po pierwsze, mówi o złych nauczycielach. Byli to fałszywi nauczyciele: niezdyscyplinowani, uparci i żądni władzy. Buntowali się i trudno było nad nimi zapanować. Nie chcieli podporządkować się dyscyplinie ani właściwemu porządkowi w Kościele. Nie znosili ani zdrowego kierownictwa, ani zdrowej nauki. Byli też ludźmi, którzy mówili dużo, ale bez treści, i zwodzili innych. Uważali się za mądrych, choć w rzeczywistości byli nierozumni. Dlatego wiele mówili, popadali w błędy, trwali przy nich i usilnie starali się wprowadzać innych w te same pomyłki. Było ich wielu, zwłaszcza wśród obrzezanych, czyli nawróconych, którzy wywodzili się z Żydów i chcieli połączyć judaizm z chrześcijaństwem, tworząc wypaczoną mieszaninę. To właśnie oni byli fałszywymi nauczycielami.
Apostoł zaleca, by zamknąć im usta (List do Tytusa 1:11). Nie chodzi o użycie siły, bo Tytus nie miał takiej władzy, a Ewangelia nie posługuje się takimi metodami. Chodzi o obalenie i ujawnienie ich błędów oraz o to, by nie ustępować im nawet na chwilę. Jeśli jednak uparcie trwają przy swoim, zakłócają pokój wspólnoty i szerzą zepsucie w innych kościołach, należy w ostateczności zastosować dyscyplinę kościelną. Ma ona służyć zarówno przywróceniu winnych na właściwą drogę, jak i ochronie wielu osób przed krzywdą. Wierni duszpasterze powinni w porę przeciwstawiać się zwodzicielom, by po ujawnieniu ich głupoty nie mogli posunąć się dalej.
Powody są jasne. Po pierwsze, ich błędy wyrządzają ogromne szkody. Burzą życie całych rodzin, ucząc tego, czego nie powinni nauczać, na przykład że trzeba się obrzezywać i przestrzegać Prawa Mojżeszowego. W ten sposób podważają Ewangelię i niszczą ludzkie dusze. Zwodzili nie tylko kilka osób, lecz całe domy. Niesłusznie zarzucano apostołom, że wywrócili świat do góry nogami, ale o tych fałszywych nauczycielach można było powiedzieć to zasadnie, bo odciągali wielu od prawdziwej wiary i prowadzili ich ku zgubie. Należało zamknąć im usta również ze względu na ich nikczemny motyw: działali dla brudnego zysku, wykorzystując religię jako osłonę dla korzyści doczesnych. Miłość pieniędzy jest korzeniem wszelkiego rodzaju zła. Słuszne jest więc, by takim ludziom się sprzeciwiać, obalać ich nauki i zawstydzać ich zdrowym nauczaniem oraz argumentami z Pisma Świętego.
Po drugie, apostoł mówi o ich ludziach, czyli słuchaczach, których opisuje na podstawie dawnego świadectwa na ich temat. Wskazuje na nie świadek: jeden z nich, ich własny prorok, to znaczy Kreteńczyk, a nie Żyd (List do Tytusa 1:12). Chodzi o Epimenidesa, greckiego poetę, który zapewne dobrze ich znał i nie miał powodu, by bez podstaw oczerniać swoich rodaków. Nazwano go ich prorokiem, ponieważ greckich poetów uważano za głosicieli prawdy pochodzącej od bogów, a oni często ostro piętnowali grzechy ludzi. Tak postępowali wśród Greków Aratos, Epimenides i inni, a wśród Rzymian Horacy, Juwenalis i Persjusz. Często dosadnie wypowiadali się o rozmaitych rodzajach grzechu.
Oto zarzut, jaki im postawiono: Kreteńczycy zawsze kłamią, są jak złe bestie i leniwcy oddani własnemu brzuchowi. Nawet przysłowie wiązało ich z fałszem i kłamstwem. „Kłamać po kreteńsku” znaczyło kłamać. Porównywano ich też do dzikich, szkodliwych zwierząt ze względu na ich przebiegłe okrucieństwo i brutalne usposobienie. Nazywano ich leniwcami oddanymi własnemu brzuchowi, bo byli gnuśni i skłonni do dogadzania sobie, bardziej chętni do jedzenia niż do pracy i uczciwego zarabiania na życie.
Zwróćmy uwagę, że tak haniebne grzechy, które przynosiły poganom ujmę, powinny być obce chrześcijanom. Fałsz, podstępne krzywdzenie innych, okrucieństwo, wszelkie zwierzęce i zmysłowe postępowanie, a także bezczynność i lenistwo są grzechami potępianymi nawet przez naturalny rozum. O takie właśnie wady oskarżali swoich rodaków sami kreteńscy poeci.
Paweł potwierdza to świadectwo: „To świadectwo jest prawdziwe” (List do Tytusa 1:13). Widział wystarczająco wiele, by wiedzieć, że ten opis jest trafny. Niektóre narody zdają się mieć większą skłonność do pewnych grzechów niż inne. Kreteńczycy byli powszechnie znani, a zbyt często także postrzegani jako leniwi, źle usposobieni, fałszywi i niegodni zaufania.
Dlatego Paweł mówi Tytusowi, jak ma z nimi postępować: „Karć ich surowo”. Kiedy pisał do Tymoteusza, polecał mu nauczać łagodnie, tutaj zaś nakazuje Tytusowi stanowczość. Być może różnica ta wynikała z odmiennego usposobienia obu mężczyzn albo z charakteru ludzi, którym służyli. Tymoteusz miał do czynienia z bardziej ogładzonymi ludźmi, dlatego potrzebna była łagodność. Tytus służył wśród ludzi twardszych i mniej wyrobionych, których grzechy były jawne, rażące i bezwstydne, dlatego należało karcić ich mocniej.
Upomnienie wymaga mądrości. Niektóre grzechy są z natury poważniejsze, a inne bardziej haniebne, ponieważ popełnia się je jawnie i bezwstydnie, przynosząc większą ujmę Bogu i wyrządzając ludziom większą krzywdę. Niektórzy grzesznicy są wrażliwi i łatwiej do nich dotrzeć przez życzliwość, inni zaś są uparci i potrzebują ostrzejszych słów, które obudzą w nich wstyd i skłonią do pokuty. Dlatego mądrość jest konieczna, by upomnienie dostosować do sytuacji, jak mówi List Judy: jednych należy traktować z miłosierdziem, rozróżniając ich przypadki, a innych ratować z bojaźnią (List Judy 1:22–23).
Grzechy Kreteńczyków były liczne, poważne i zakorzenione od dawna, dlatego potrzebowali surowego upomnienia. Paweł nie chce jednak, by Tytus nadużywał tego polecenia. Celem ma być to, „aby byli zdrowi w wierze” (List do Tytusa 1:14). Oznacza to, że mają naprawdę i wyraźnie porzucić złe drogi, a nie trzymać się żydowskich baśni i ludzkich nakazów, które odciągają ludzi od prawdy. Niektórzy nawróceni mogli wciąż ulegać pokusie trwania przy żydowskich tradycjach i faryzejskich przesądach. Mogły one jedynie odebrać im upodobanie do Ewangelii, jej czystej i zdrowej prawdy.
Nawet najsurowsze upomnienia powinny zawsze służyć dobru upominanej osoby. Muszą wypływać z miłości, a nie ze złośliwości czy gniewu. Ich celem nie jest zaspokojenie pychy ani rozdrażnienia upominającego, lecz odzyskanie i przemiana człowieka, który błądzi. Zdrowie w wierze jest wielkim błogosławieństwem. Jest zdrowiem i siłą duszy, podoba się Bogu, przynosi pociechę wierzącym oraz pomaga im wytrwale i z radością wypełniać obowiązki.
Ważnym środkiem prowadzącym do zdrowia w wierze jest odwrócenie się od baśni i ludzkich wymysłów. Paweł ostrzega, by nie zajmować się baśniami i niekończącymi się rodowodami, które prowadzą do sporów zamiast do budowania w wierze i pobożności. W innym miejscu mówi, by odrzucać bezbożne opowiastki właściwe starym kobietom i ćwiczyć się w pobożności (Pierwszy List do Tymoteusza 4:7). Ludzkie pomysły dotyczące oddawania czci Bogu są sprzeczne z prawdą i pobożnością. Żydowskie obrzędy i przepisy były kiedyś ustanowione przez samego Boga, lecz po przyjściu Chrystusa ich czas minął i stały się jedynie ludzkimi nakazami. Nie są zgodne z prawdą, lecz odciągają od czystej Ewangelii i duchowego oddawania czci Bogu, które Chrystus ustanowił zamiast zewnętrznych praktyk Prawa.
Ciężkim wyrokiem jest odwrócenie się od prawdy: porzucenie Chrystusa na rzecz Mojżesza, duchowego oddawania czci Bogu właściwego Ewangelii na rzecz zewnętrznych przepisów Prawa albo prawdziwych przykazań Bożych na rzecz ludzkich wymysłów. Paweł pytał Galatów, kto ich omamił, że przestali być posłuszni prawdzie (List do Galatów 3:1, List do Galatów 3:3). Zapytał też, czy skoro zaczęli od Ducha, teraz chcą osiągnąć cel dzięki ciału. Pokazuje to, jak niebezpieczne jest odwrócenie się od prawdy.
Paweł podaje następnie powody tego ostrzeżenia. Wynikają one z wolności, którą mamy dzięki Ewangelii od przepisów rytualnych, oraz ze szkód wyrządzanych przez judaizującego ducha w ramach przymierza chrześcijańskiego. Dla wierzących, którzy trwają w zdrowej wierze i zostali oczyszczeni przez łaskę, „wszystko jest czyste”. Pokarmy, napoje i inne rzeczy zakazane przez Prawo nie dzielą się już w ten sposób na czyste i nieczyste. Można z nich korzystać zgodnie z wolnością.
Dla ludzi nieczystych i niewierzących nic nie jest czyste. Nawet dobre i dozwolone rzeczy wypaczają i obracają w grzech. Z tego, co powinno przynosić słodycz, czerpią truciznę, bo ich umysł i sumienie, czyli przewodnie części duszy, są już skalane.
Jak mówi Pismo, ofiara niegodziwych budzi wstręt Pana (Księga Przysłów 15:8). Podobnie uprawa roli przez niegodziwych jest grzechem (Księga Przysłów 21:4). Nie jest grzeszna sama w sobie, lecz staje się taka ze względu na człowieka, który ją wykonuje. Zło tkwiące w umyśle i sercu kala wszystko, co czynią jego ręce.
Ktoś mógłby zapytać: czy ci judaizujący ludzie nie wyznają wiary i nie mówią dobrze o Bogu, Chrystusie oraz prawym życiu? Czy należy mówić o nich tak surowo? Paweł odpowiada, że „wyznają, że znają Boga, ale swoimi czynami się Go wypierają” (List do Tytusa 1:16). Wielu ustami mówi, że zna Boga, ale swoim życiem się Go wypiera. Ich postępowanie przeczy temu, co wyznają. Są jak ludzie, którzy przychodzili słuchać Ezechiela, lecz nie chcieli postępować zgodnie z jego słowami. „Ustami okazują wielką miłość, ale ich serce lgnie do zysku” (Księga Ezechiela 33:31). Są „wstrętni, nieposłuszni i niezdolni do żadnego dobrego dzieła”.
Apostoł poleca Tytusowi surowo napominać, a tutaj sam czyni to samo. Używa bardzo mocnych słów, ale nie są one surowsze niż grzech tych ludzi i ich potrzeba napomnienia. Nazywa ich wstrętnymi, czyli tak odrażającymi, że Bóg i ludzie prawi powinni się od nich odwrócić. Nazywa ich też nieposłusznymi, to znaczy niechętnymi, by dać się przekonać, i niewierzącymi.
Mogli robić wiele rzeczy, ale nie czynili tego w posłuszeństwie płynącym z wiary. Nie robili tego, co nakazał Bóg, ani nawet niczego, co byłoby temu bliskie. Okazali się niezdolni do wszelkiego dobrego dzieła, czyli brakowało im umiejętności i właściwego osądu, by cokolwiek zrobić należycie. Pokazuje to smutny stan ludzi obłudnych, którzy mają tylko zewnętrzną postać pobożności, lecz nie jej moc.
Trzeba jednak uważać, by zbyt pochopnie nie oskarżać innych. Powinniśmy się upewnić, że ten zarzut nie odnosi się także do nas. Musimy strzec się złego serca, które nie wierzy i odwraca się od żywego Boga. Zamiast tego powinniśmy być szczerzy i nienaganni aż do dnia Chrystusa, napełnieni owocami sprawiedliwości, które przychodzą przez Jezusa Chrystusa, ku chwale i uwielbieniu Boga (List do Filipian 1:10–11).
Z tego rozdziału
List do Tytusa 1:1
"Paweł, sługa Boga i apostoł Jezusa Chrystusa, posłany do szerzenia wśród wybranych Bożych wiary i poznania prawdy prowadzącej do życia w pobożności,"
List do Tytusa 1:2
"w nadziei życia wiecznego, jakie obiecał przed wiekami prawdomówny Bóg,"
List do Tytusa 1:3
"a we właściwym czasie objawił swoje słowo przez nauczanie powierzone mi z rozkazu Boga, naszego Zbawiciela –"
List do Tytusa 1:4
"do Tytusa, mojego prawdziwego dziecka we wspólnej nam wierze. Łaska i pokój od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, naszego Zbawiciela!"
List do Tytusa 1:5
"W tym celu zostawiłem cię na Krecie, żebyś należycie załatwił zaległe sprawy i ustanowił w każdym mieście prezbiterów. Jak ci poleciłem, może nim zostać,"
List do Tytusa 1:7
"Biskup bowiem powinien być, jako zarządca Boży, człowiekiem nienagannym, niezarozumiałym, nieskłonnym do gniewu, nieskorym do pijaństwa i awantur, niechciwym brudnego zysku,"
Codzienna modlitwa
Otrzymuj e-mailem codzienne rozważanie biblijne
Zacznij każdy poranek od wersetu, modlitwy i prostego kroku na dziś.
Ważna informacja: Wskazówki biblijne nie zastępują profesjonalnej pomocy w zakresie zdrowia psychicznego. Jeśli przeżywasz kryzys, skontaktuj się z Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym pod numerem 800 70 2222 lub niezwłocznie poszukaj profesjonalnej pomocy.
Bible Guided oferuje wsparcie oparte na wierze, które powinno uzupełniać profesjonalną pomoc terapeutyczną, a nie ją zastępować.