Werset w centrum uwagi

Księga Izajasza 64:5 – znaczenie i zastosowanie

Poznaj znaczenie tego wersetu w kontekście tego, z czym się mierzysz, i dowiedz się, jak zastosować go w życiu

Przekład: Biblia BibleGuided — Polski

" My wszyscy byliśmy skalani, a wszystkie nasze dobre czyny jak skrwawiona szmata. My wszyscy, zwiędli, opadliśmy jak liście, a nasze winy poniosły nas jak wicher. "

Księga Izajasza 64:5

menu_book Werset w kontekście

3 i o których od dawna nie słyszano. Ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, żeby jakiś bóg poza Tobą czynił tyle dla tego, kto w nim pokłada ufność.

4 Wychodzisz naprzeciw tym, którzy radośnie pełnią sprawiedliwość i pamiętają o Twych drogach. Oto Ty zawrzałeś gniewem, bo grzeszyliśmy przeciw Tobie od dawna i byliśmy zbuntowani.

5 My wszyscy byliśmy skalani, a wszystkie nasze dobre czyny jak skrwawiona szmata. My wszyscy, zwiędli, opadliśmy jak liście, a nasze winy poniosły nas jak wicher.

6 Nikt nie wzywał Twojego imienia, nikt się nie zbudził, by się chwycić Ciebie. Bo ukryłeś Twoje oblicze przed nami i oddałeś nas w moc naszej winy.

7 A jednak, Panie, Ty jesteś naszym Ojcem. My jesteśmy gliną, a Ty naszym twórcą. Dziełem rąk Twoich jesteśmy my wszyscy.

auto_stories

Odkrywaj studia biblijne z przewodnikiem

Uporządkowane sesje z notatkami, pytaniami i wskazówkami doradcy

Micro-Study Liczba dni: 5

Błogosławieństwa (krótkie studium na 5 dni)

Krótkie studium o błogosławieństwach Jezusa i życiu zgodnym z zasadami Królestwa Bożego.

Podgląd sesji 1:

Pokorni i pogrążeni w smutku

schedule 6 min

Micro-Study Liczba dni: 5

Psalmy pocieszenia (krótkie studium na 5 dni)

Krótkie, wyciszające sesje oparte na Psalmach.

Podgląd sesji 1:

Troska Pasterza

schedule 5 min

lock_open Utwórz bezpłatne konto, aby zapisywać notatki, śledzić postępy i odblokować wszystkie sesje

person_add Utwórz bezpłatne konto

auto_stories Komentarz Bible Guided

Tak jak mamy Lamentacje Jeremiasza, tak tutaj mamy lament Izajasza. Oba teksty mówią o zburzeniu Jerozolimy przez Chaldejczyków, czyli Babilończyków, oraz o grzechu Izraela, który do tego doprowadził. Różnica polega na tym, że Izajasz widział to wydarzenie z dużym wyprzedzeniem i opłakiwał je z pomocą Ducha Świętego, a Jeremiasz był świadkiem jego spełnienia.

W tych wersetach lud Boży, cierpiąc, wyznaje swoje grzechy i nad nimi boleje. W ten sposób uznaje, że sąd Boży jest słuszny, i przyznaje, że nie zasługuje na Jego miłosierdzie. Dobrze wykorzystuje też swoje utrapienie i przygotowuje się na wybawienie. Ponieważ spada na niego Boża nagana za grzech, nie pozostaje mu nic innego, jak zaufać wyłącznie czystemu miłosierdziu Boga i liczyć na Jego nieustanną pomoc.

Nie ma wśród nich nikogo, kto mógłby ich ocalić, podtrzymać, stanąć w ich obronie czy wstawiać się za nimi. Wszyscy są splamieni grzechem, więc nie nadają się do tego, by orędować za innymi. Są też niedbali i słabi w wypełnianiu swoich obowiązków, dlatego nie potrafią dobrze się z nich wywiązać.

Wśród nich powszechne było zepsucie moralne (Księga Izajasza 64:6). Mówią, że wszyscy są jak coś nieczystego, niczym człowiek rytualnie nieczysty, pokryty trądem i zmuszony przebywać poza obozem. Cały naród przypominał kogoś dotkniętego nieczystością rytualną i niedopuszczonego na dziedzińce przybytku albo człowieka cierpiącego na straszną chorobę, pokrytego od stóp do głów ranami i sińcami (Księga Izajasza 1:6). Grzech sprawia, że nie tylko podlegamy Bożej sprawiedliwości, lecz także stajemy się odrażający dla Jego świętości. Jest czymś ohydnym, czego Pan nienawidzi i na co nie może patrzeć.

Nawet wszystkie nasze sprawiedliwe czyny są jak splamione szmaty. Także najlepsi spośród nas są w ten sposób skażeni. W porównaniu z przodkami, którzy radowali się i postępowali sprawiedliwie (Księga Izajasza 64:5), nawet najsprawiedliwsi z nas przypominają jedynie brudne szmaty, nadające się do wyrzucenia. Najlepszy z nich jest jak ciernisty krzew. W ten sam sposób splamione są także nasze najlepsze uczynki.

Powszechne jest nie tylko zepsucie postępowania, lecz także zaniedbanie w oddawaniu czci Bogu. Nawet to, co wygląda na ofiary składane w sprawiedliwości, po dokładniejszym zbadaniu okazuje się rozdarte, kulawe i chore, a przez to obraża Boga jak brudne szmaty. Jeśli polegamy na własnych uczynkach jako na naszej sprawiedliwości i sądzimy, że dzięki nim zasłużymy na Bożą przychylność, stają się one brudnymi szmatami: nie mogą nas okryć, a jedynie nas kalają. Ludzie prawdziwie skruszeni odrzucają swoje bożki jak brudne szmaty (Księga Izajasza 30:22), bo widzą, że są ohydne. Tutaj przyznają, że nawet ich sprawiedliwość byłaby odrażająca w oczach Boga, gdyby osądzał ich według ścisłej sprawiedliwości.

Nasze najlepsze obowiązki tak bardzo nie dorównują Bożemu prawu, a grzech tak mocno się do nich przyczepia, że przypominają brudne szmaty. Gdy pragniemy czynić dobro, zło wciąż jest przy nas. Grzech, który miesza się z tym, co święte, doprowadziłby nas do zguby, gdybyśmy podlegali prawu.

Ich życie modlitewne cechował też wielki chłód (Księga Izajasza 64:7). Wina narodu dopełniła się, a nikt nie podejmował niczego, by ją pomniejszyć. Modlitwa była niemal zupełnie zaniedbana. Nikt nie wzywał imienia Boga ani nie szukał Go, by prosić o łaskę potrzebną do przemiany i usunięcia grzechu albo o miłosierdzie, które przyniosłoby ulgę i odwróciło skutki sądów sprowadzonych przez ich grzechy. Ludzie często stają się tak źli właśnie dlatego, że się nie modlą. Porównaj (Księga Psalmów 14:3–4). To zły znak dla każdego narodu, gdy modlitwa wśród niego ustaje.

Nawet jeśli ktoś od czasu do czasu wzywał imienia Boga, robił to bez zaangażowania. Nikt nie zdobywał się na to, by uchwycić się Boga. Modlić się znaczy uchwycić się Boga przez wiarę, trzymać się Jego obietnic i łaskawych słów oraz przedstawiać Mu je w modlitwie. To trwać przy Nim jak ktoś, kto boi się, że Bóg odejdzie, i błaga Go, by nie odchodził, albo jak ktoś, kto Go utracił i prosi, by powrócił. Przypomina to też zapasy: człowiek mocno trzyma przeciwnika, a potomkowie Jakuba zmagają się z Bogiem i odnoszą zwycięstwo.

A jednak kiedy sięgamy po Boga, jesteśmy jak żeglarz, który zaczepia hak o brzeg, jakby przyciągał brzeg do siebie, choć w rzeczywistości sam przyciąga siebie do brzegu. Modlitwa nie ma więc przybliżyć Boga do nas, lecz przybliżyć nas do Boga.

Ci, którzy chcą zwyciężać w modlitwie przed Bogiem, muszą zdobyć się na wysiłek. W to zadanie trzeba zaangażować wszystko, co jest w nas, a nawet wtedy nie będzie to zbyt wiele. Nasze myśli muszą być skupione, a uczucia rozpalone. Powinniśmy rozbudzać dary, które dał nam Bóg, poważnie zastanawiając się nad wagą tego zadania i całkowicie mu się oddając. Jak jednak możemy oczekiwać, że Bóg przyjdzie do nas z miłosierdziem, skoro nikt tego nie czyni, a ci, którzy podają się za orędowników, są zaangażowani tylko połowicznie?

Ich utrapienia były skutkiem własnych grzechów i Bożego gniewu. Ponieważ wszyscy byli jak coś nieczystego, więdli jak liść (Księga Izajasza 64:6). Nie tylko tracili świeżość i piękno, lecz także opadali, jak liście jesienią. Więdła ich religijność, a oni sami stawali się wyschnięci i pozbawieni życia. Marniało również ich powodzenie, aż w końcu całkiem znikało. Upadali na ziemię, stając się słabi i wzgardzeni.

Potem ich grzechy, niczym wiatr, porywały ich do niewoli, tak jak jesienny wicher zrywa zwiędłe liście z drzew i rozrzuca je po ziemi (Księga Psalmów 1:3–4). Grzesznicy najpierw zostają porażeni, a potem uniesieni przez gwałtowny podmuch własnego grzechu. Grzech najpierw ich wysusza, a następnie niszczy.

Bóg sprowadził na nich utrapienie także w swoim gniewie (Księga Izajasza 64:7). Mówią, że zakrył przed nimi swoje oblicze: okazał niezadowolenie i nie przyszedł im z pomocą. Skoro sami stali się nieczyści, nic dziwnego, że Bóg odwrócił od nich wzrok z odrazą. Ale na tym nie koniec: mówią też, że Bóg wyniszczył ich z powodu ich win. Podobną skargę znajdujemy w (Księdze Psalmów 90:7–8), gdzie mowa o tym, że giną pod wpływem Jego gniewu. Użyte tu słowo oznacza również „stopić”. Bóg umieścił ich w piecu nie po to, by zniszczyć ich jak bezwartościowy żużel, lecz by stopić ich jak złoto, oczyścić i odnowić.

Mimo to odwołują się do swojej więzi z Bogiem i pokornie na nią się powołują (Księga Izajasza 64:8). Mówią: „A jednak Ty, Panie, jesteś naszym Ojcem”. Choć postępowali wobec Niego bardzo źle i niewdzięcznie, wciąż uznawali Go za swojego Ojca. A choć ich karcił, nie odrzucił ich.

Nawet jeśli postępujemy nierozsądnie i niedbale, jesteśmy ubodzy i wzgardzeni, a nasi wrogowie depczą po nas, Ty wciąż jesteś naszym Ojcem. Dlatego wracamy do Ciebie ze skruchą, jak syn marnotrawny, który wstał i powrócił do ojca. Przychodzimy do Ciebie w modlitwie, bo od kogo innego mielibyśmy oczekiwać pomocy i ratunku, jeśli nie od naszego Ojca? Gniew, który na nas spoczywa, jest gniewem ojca, a On się z nami pojedna. Bóg nie będzie gniewał się wiecznie.

Po pierwsze, Bóg jest ich Ojcem jako Stwórca. Dał im życie, ukształtował ich jako naród i nadał im postać według własnej woli. Dlatego mówią: „Jesteśmy gliną, a Ty jesteś naszym garncarzem” (Księga Jeremiasza 18:6). Z tego powodu nie będą się z Nim spierać, cokolwiek postanowi z nimi uczynić. Co więcej, mają nadzieję, że okaże im dobroć. Skoro ich stworzył, może też stworzyć ich na nowo. Może ukształtować ich od początku, choć sami zniszczyli i zepsuli siebie.

„Wszyscy jesteśmy jak coś nieczystego”, ale wciąż jesteśmy dziełem Twoich rąk. Oczyść nas więc z nieczystości i uczyń nas zdolnymi do spełnienia celu, dla którego nas stworzyłeś. Jesteśmy dziełem Twoich rąk, nie opuszczaj nas (Księga Psalmów 138:8).

Po drugie, Bóg jest ich Ojcem na mocy przymierza, uroczystej więzi opartej na Jego obietnicy. Powołują się na nią w (Księdze Izajasza 64:9): proszą Boga, by spojrzał na nich, bo wszyscy są Jego ludem, ludem, który ma na świecie i który jawnie wyznaje Jego imię. Otaczający ich ludzie wiedzą, że należą do Boga, dlatego ich cierpienie rzuca cień na Jego imię. Oczekują, że to On przyjdzie im z pomocą. Należą do Niego, a lud powinien szukać swojego Boga (Księga Izajasza 8:19). Mówią: „Należymy do Ciebie, wybaw nas” (Księga Psalmów 119:94). Gdy Bóg karci nas przez swoje zrządzenia, dobrze jest mocno trzymać się więzi przymierza z Nim.

Żarliwie proszą też Boga, by odwrócił swój gniew i przebaczył im grzechy (Księga Izajasza 64:9). Proszą, by Pan nie gniewał się na nich zbyt mocno i nie pamiętał ich win na zawsze. Nie proszą wprost o uwolnienie od utrapienia, które ich spotyka. W tej sprawie zdają się na Boga. Modlą się jednak, by się z nimi pojednał, aby mogli zaznać pokoju niezależnie od tego, czy utrapienie pozostanie, czy ustąpi.

Proszą, by Jego gniew nie osiągnął pełni, lecz złagodniał pod wpływem ojcowskiej dobroci i współczucia. Nie mówią: „Panie, nie karć nas”, bo karcenie może być potrzebne. Mówią raczej: „Nie karć nas w swoim gniewie ani w zapalczywości”. Wystarczy tylko niewielki gniew, by Bóg zakrył przed nimi swoje oblicze.

Modlą się także, by Bóg nie potraktował ich zgodnie z pełnią kary, na jaką zasługują ich grzechy: proszą, by nie pamiętał o ich nieprawości na zawsze. Grzech jest tak zły, że zasługuje na to, by pamiętać o nim wiecznie, a właśnie o to błagają Boga, by tego nie czynił. Ci, którzy naprawdę ukorzyli się pod ręką Boga, najbardziej obawiają się grozy Jego gniewu i gorzkich skutków własnego grzechu. Widzą w nich żądło śmierci.

Następnie przedstawiają Bogu bardzo smutny obraz swojego położenia i spustoszenia, które ich dotknęło. Po pierwsze, ich własne domy legły w ruinie (Księga Izajasza 64:10). Chaldejczycy zburzyli miasta Judy, a ich mieszkańców uprowadzili. Nie pozostał nikt, kto mógłby je odbudować, ani nawet nikt, kto by się nimi zainteresował, dlatego szybko zamieniały się w zupełne pustkowia. „Twoje święte miasta są pustkowiem”. Nazywa się je świętymi, ponieważ ich mieszkańcy stanowili dla Boga królestwo kapłanów. Były tam synagogi, w których oddawano cześć Bogu, dlatego ich mieszkańcy opłakują zniszczenie miast i wspominają o nim w modlitwie. Nie proszą przede wszystkim o pomoc dlatego, że były to miasta piękne, bogate czy starożytne, lecz dlatego, że były święte — były miejscami, w których znano imię Boga, wyznawano je i wzywano. Ich piękno zostało zniszczone. Nie były już zamieszkane ani odwiedzane tak jak dawniej. „Spalili wszystkie miejsca zgromadzeń Boga w tej ziemi” (Księga Psalmów 74:8).

Opustoszały nie tylko mniejsze miasta. Pustkowiem stał się także Syjon, a sama Jerozolima, miasto Dawida, legła w gruzach. Niegdyś Jerozolima zachwycała swoim położeniem i była radością całej ziemi. Teraz została oszpecona i stała się przedmiotem szyderstwa oraz hańbą dla całej ziemi — stertą gruzów. Zobacz, jakie spustoszenie grzech sprowadza na lud. Zewnętrzne zapewnienie o świętości nie ochroni go przed tym. Święte miasta, jeśli staną się niegodziwe, jako pierwsze zostaną obrócone w pustkowie (Księga Amosa 3:2).

Po drugie, legł w ruinie dom Boga (Księga Izajasza 64:11). To właśnie opłakują najbardziej: świątynia została spalona. Zostali jednak ostrzeżeni, gdy tylko ją zbudowano, że ich grzech doprowadzi do jej zniszczenia (Druga Księga Kronik 7:21). Ten wysoki dom stanie się przedmiotem zdumienia. Zwróć uwagę, jak głęboko opłakują ruinę świątyni.

Był to ich święty i piękny dom. Była to wspaniała budowla, lecz w ich oczach najpiękniejszą czyniła ją świętość. Dlatego jej zbezczeszczenie było najboleśniejszą częścią jej zniszczenia. Najbardziej bolało ich to, że ustało sprawowanie świętych obrzędów.

Było to również miejsce, w którym ich ojcowie chwalili Boga ofiarami i pieśniami. Jak wielkim smutkiem napawa fakt, że to, co przez tyle lat było chlubą ich narodu, legło w popiołach. Utrata pieśni Syjonu była dla nich tym boleśniejsza, że ich ojcowie tak często chwalili nimi Boga. W modlitwie przypominają Bogu, że była to świątynia, w której Go wielbiono, a wspominając kult oddawany Mu przez ojców, przypominają Mu także o Jego przymierzu z nimi.

Wraz ze świątynią spustoszeniu uległo wszystko, co było im drogie — wszystko, co kochali i wykorzystywali w służbie Bogu. Chodziło nie tylko o wyposażenie świątyni, takie jak ołtarze i stół, lecz przede wszystkim o szabaty, nowie i wszystkie święta religijne, które niegdyś radośnie obchodzili, a także o kapłanów i uroczyste zgromadzenia. Wszystko to zostało zniszczone. Lud Boży uznaje za najcenniejsze to, co święte. Gdy odbiera się mu możliwość oddawania czci Bogu i środki łaski, spustoszeniu ulega wszystko, co było mu drogie. Co więcej mu pozostaje?

Widzimy tu również, jak Bóg i Jego lud dzielą się tym, co leży im na sercu, i uznają to za wspólne. Mówią o miastach, w których mieszkają, „Twoje święte miasta”, bo należą one do Boga. Mówią o świątyni, w której mieszkał Bóg, „nasz piękny dom”, a o jej wyposażeniu — „nasze cenne rzeczy”, bo naprawdę przyjęli ją i wszystko, co się z nią wiązało, za swoje. Jeśli poświęcamy wszystko, co nas dotyczy, służbie Bogu i troszczymy się całym sercem o to, co należy do Niego, możemy bez obaw powierzyć Mu jedno i drugie, bo doprowadzi wszystko do końca.

Kończą serdeczną prośbą, pokornie przedstawiając Bogu swój opłakany stan (Księga Izajasza 64:12). Czy wobec tego wszystkiego będziesz się powstrzymywać? Czy możesz milczeć, widząc zniszczoną świątynię? Czy możesz patrzeć na to bezczynnie? Czy zazdrosny Bóg zapomniał o swojej gorliwości? Jak czytamy w Księdze Psalmów 74:22: „Powstań, Boże, i broń swojej sprawy”. Panie, znieważają Cię i bluźnią przeciwko Tobie. Czy nic nie powiesz i będziesz to lekceważyć? Czy najcięższe zniewagi wyrządzane niebu mają pozostać bez kary?

Kiedy ludzie źle nas traktują, możemy milczeć, bo zemsta nie należy do nas i możemy powierzyć Bogu swoją sprawę. Lecz gdy atakowana jest cześć Boga, słusznie oczekujemy, że wystąpi On w obronie swojego imienia. Jego lud nie mówi Mu, co ma powiedzieć. Modli się, jak w Księdze Psalmów 83:1: „Nie milcz, Boże”, oraz w Księdze Psalmów 109:1: „Boże, którego chwalę, nie milcz”. Prosi Go, by przemówił, przekonał swoich wrogów o ich winie, a swojemu ludowi przyniósł pocieszenie i pomoc.

Dla ludzi prawych głębokim smutkiem jest widok spustoszonego sanktuarium Boga, gdy nikt nie podejmuje działań, by je odbudować. Bóg jednak powiedział, że nie będzie się spierał na zawsze. Jego lud może więc ufać, że jego utrapienia nie potrwają bez końca ani wiecznie. Będą lekkie i krótkotrwałe.

Chrześcijańska AI uwzględniająca wyznanie

Księga Izajasza 64:5: zastosuj ten werset w swoim życiu już dziś

Uzyskaj wskazówki oparte na Piśmie Świętym, uwzględniające Twoje wyznanie i dopasowane do Twojej sytuacji.

1 Zadaj pytanie arrow_forward 2 Weź pod uwagę swoją tradycję arrow_forward 3 Zastosuj Pismo Święte

✓ Nie potrzebujesz karty płatniczej • ✓ 100% prywatnie • ✓ Bezpłatny pakiet na start: 15

Z tego rozdziału

Codzienna modlitwa

Otrzymuj e-mailem codzienne rozważanie biblijne

Zacznij każdy poranek od wersetu, modlitwy i prostego kroku na dziś.

Bezpłatnie. Możesz zrezygnować w dowolnym momencie. Nigdy nie udostępniamy Twojego adresu e-mail.

Ważna informacja: Wskazówki biblijne nie zastępują profesjonalnej pomocy w zakresie zdrowia psychicznego. Jeśli przeżywasz kryzys, skontaktuj się z Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym pod numerem 800 70 2222 lub niezwłocznie poszukaj profesjonalnej pomocy.

Bible Guided oferuje wsparcie oparte na wierze, które powinno uzupełniać profesjonalną pomoc terapeutyczną, a nie ją zastępować.